Rewolucja cenowa w Kauflandzie - nowa strategia oszczędzania!...
Proste sposoby na oszczędzanie w codziennym życiu Oszczędzanie...
Zakupy online to świetny sposób na zaoszczędzenie czasu i...
Jeśli szukasz sposobu na zaoszczędzenie pieniędzy, gazetki...
Od końca kwietnia do Nocy Świętojańskiej w Polsce trwa krótki, ale intensywny sezon na krajowe szparagi. Przez pozostałe dziesięć miesięcy w marketach rządzą pęczki szparagów z Peru, Meksyku i Hiszpanii. Kiedy zobaczyłem kiedyś obok siebie polskie szparagi i importowane, zrozumiałem, dlaczego niektórzy klienci nie rozumieją szumu wokół sezonu — po prostu nie jedli nigdy świeżego pęczka.
Polski szparag zebrany rano w Dolinie Odry trafia do Intermarché albo Carrefoura w południe następnego dnia. Meksykański szparag potrzebuje średnio sześciu dni transportu lotniczego i morskiego, zanim dotrze do Europy. Sześć dni. W tym czasie każdy szparag traci cukier, witaminy i sprężystość — to procesy biochemiczne, niezależne od temperatury w chłodni.
Stąd dramatyczne różnice smakowe między „pierwszą wiosną" a „szparagami z lutego". Jeśli chcesz wyłapać moment, kiedy polskie szparagi pojawiają się w dobrej cenie, warto zerkać do gazetek — w tym tygodniu na przykład Intermarché przecenił polskie szparagi zielone do efektywnych pięciu złotych za pęczek.
Oczywisty wniosek brzmi: polskie szparagi muszą być droższe. W rzeczywistości jest na odwrót. Szparagi z importu z Peru w lutym potrafią kosztować 14 zł za pęczek 250 g, a polskie szparagi w kwietniu, w szczycie sezonu, schodzą do 8-10 zł w hurtowej cenie. W promocjach bywają jeszcze tańsze.
Różnica bierze się stąd, że transport lotniczy z Ameryki Południowej to ogromny koszt, a polskie plantacje szparagów dostarczają bezpośrednio do centrów dystrybucji. Wniosek jest prosty: kupowanie polskich szparagów w sezonie jest zarówno zdrowsze, jak i tańsze. Kupowanie importowanych szparagów poza sezonem to praktycznie zawsze przepłacanie za gorszy produkt.
Polski szparag po ugotowaniu jest jędrny, z lekkim chrupem przy pierwszym nadgryzieniu. Importowany szparag bywa mniej jednolity — czasem papka, czasem drzewo, rzadko dobry środek. Powód? Wahania wilgotności w transporcie oceanicznym. Smak polskich szparagów ma wyrazistą, trawiastą nutę z lekką słodyczą, która rośnie wraz ze świeżością pęczka.
Importowane szparagi są zawsze bardziej płaskie w smaku, niezależnie od gatunku. Jeśli chcesz raz w życiu poczuć różnicę, kup w tym tygodniu pęczek polskich szparagów, ugotuj trzy minuty, polej oliwą i kroplą cytryny. Następnego sezonu już się nie dasz nabić na „świeże" szparagi z lutego za 14 zł.
Tak, po wcześniejszym zblanszowaniu. Dwie minuty we wrzątku, miska z lodem, woreczek strunowy — szparagi w zamrażarce wytrzymują do 10 miesięcy bez utraty koloru ani smaku.
Bo szparagi lecą samolotem z Peru albo Meksyku (sześć dni transportu) i ponoszą wysoki koszt logistyki. Po drodze tracą witaminy i sprężystość. Poza sezonem lepiej odpuścić i poczekać do kwietnia.
Importowane szparagi zwykle pakowane są w foliowe wiązki z etykietą kraju pochodzenia. Na luzem leżących pęczkach szparagów etykieta bywa ukryta na dole koszyka — warto zapytać obsługę albo zerknąć na tabliczkę cenową.